Menu

  • NEWS
  • HISTORIA ZESPOŁU
  • SKŁAD
  • DYSKOGRAFIA I TEKSTY
  • RECENZJE PŁYT
  • WYWIADY
  • KONCERTY
  • ZWIĄZANI Z ARCHIVE
  • GALERIA
  • FORUM
  • LINKI
  • KONTAKT

Reklama


Controlling Crowds
Wpisany przez Tomek   

Oni znów są genialni!

Na nowe wydawnictwo Archive przyszło nam czekać bardzo długo. Trzy lata po wejściu na rynek ostatniego studyjnego albumu – Lights, ku uciesze fanów, Archive powraca z płytą Controlling Crowds. Zmęczony zgiełkiem tras koncertowych, występami na dużych festiwalach i mniejszych scenach klubowych, podsumowanych brawurowym Live at the Zenith, zespół postanowił odpocząć, a rok 2008 poświęcić na tworzenie. Najnowsze dzieło Brytyjczyków powstawało po dwóch stronach kanału La Manche – w Paryżu oraz w ich rodzinnym Londynie. Zanim przejdziemy do analizy najnowszego dzieła, warto przypomnieć fragment historii zespołu.

Po niespodziewanym odejściu Craiga Walkera, charyzmatycznego irlandzkiego wokalisty, który swoim emocjonalnym wykonaniem Again zaskarbił sobie serce nie jednego fana muzyki, zespół przechodził trudne czasy. Darius Keeler i Danny Griffith, twórcy grupy, nie chcąc odwoływać zaplanowanej na 2004 rok trasy koncertowej w ekspresowym tempie zwerbowali przyjaciela zespołu Dave’a Penney’a, dając mu kilka dni na nauczenie się tekstów i partii gitarowych poprzednika. Dzięki tej decyzji zespół przetrwał. Zmuszeni brakiem wokalisty londyńczycy wrócili również do grania kompozycji kobiecych pochodzących z dwóch pierwszych płyt – Londiunium i Take my head. Znana do tej pory jedynie ze schowanych w tle wokali, tzw. backing vocals, Maria Q stała się pełnowartościowym członkiem zespołu. W 2006 roku do Archive dołączył także Amerykanin – Pollard Berrier, współtworzący do tego czasu austriacki projekt beat-boxowy o nazwie Bauchklang. I to właśnie z nim Darius i Danny postanowili nagrać następne dzieło - Lights. Przygotowany w 4 miesiące, a wydany w maju 2006 materiał nie spełnił jednak ogromnych oczekiwań. Obok tytułowego 18-minutowego dzieła, na płycie znalazło się niewiele perełek, a kilka kompozycji z perspektywy czasu trzeba uznać wręcz za przeciętne.

Wydanie płyty oraz problemy finansowe spowodowały, iż Archive nieprzerwanie krążyli po Europie, dając dziesiątki koncertów we Francji, Niemczech, Belgii, Holandii, Grecji oraz Polsce. W 2008 roku Darius i Danny zdecydowali w końcu, że czas skupić się na tym, co dla każdej formacji najważniejsze – tworzeniu.

Dwaj panowie „D” odnowili starą znajomość z Johnem Rosko. Spotkanie zaowocowało kilkudniową sesją nagraniową, podczas której muzycy przypomnieli sobie o swoich zdolnościach DJ’skich oraz fascynacji trip-hopem. Następne tygodnie spędzone z Pollardem przyczyniły się do powstania kolejnych kompozycji, tak by w końcu można było ustalić termin nagrania z resztą muzyków współtworzących Archive – gitarzystą Stevem Harrisem, perkusistą Smiley’em i wspomnianymi już Marią Q i Davem Penney’em. Ten ostatni, zajmujący się w każdej wolnej chwili rozwojem działalności własnej formacji – Birdpen, również przynosi do studia swój materiał. I tak w pocie czoła, w rodzinnym Londynie oraz w Paryżu, skąd pochodzi wydawca płyt zespołu – Warner Music France, powstawało Controlling Crowds.

Najnowsze wydawnictwo Archive skupia w sobie wszystko, co najlepsze w historii zespołu. Jest swego rodzaju kompendium – przekrojem przez 13 lat twórczości grupy. Controlling Crowds można także potraktować jako ostateczne rozliczenie z odejściem Walkera. Elektronika znów góruje nad gitarami. Piętno odciśnięte na twórczości zespołu przez Irlandczyka nie pozwala jednak zejść im zupełnie na drugi plan. Usłyszymy tu, znane z pierwszego albumu, buntowniczy krzyk rapera Rosko oraz delikatny kobiecy głos, tym razem Marii Q, który przypomina nam klimaty Royi Arab. Echa Londinium odczuwamy w szczególny sposób trzykrotnie – Quiet Time, Bastardise D Ink oraz Razed to the Grodnd są ciekawym uzupełnieniem wydawnictwa, mimo tego, iż nie do końca wpisują się w jego klimat.

Darius i Danny powtórnie sięgnęli także do, znanych z You All Look The Same To Me, organów Hammonda – obsługiwanych przez Steve'a Wattsa. I to właśnie dźwięk organów otwiera album Controlling Crowds. Sakralny klimat 10 minutowej kompozycji przywodzi na myśl Requiem Mozarta. Z tymże w tym przypadku mamy raczej do czynienia z odrodzeniem, niż końcem.

Następne Bullets to wyjątkowo dobrze - oczywiście na miarę Archive - dobrany utwór singlowy, nie mający szans (chyba na szczęście) zagościć na playlistach stacji komercyjnych, świetnie radzący sobie natomiast na Liście Przebojów Programu Trzeciego. Ciekawy, mocno gitarowy motyw przewodni, wzmocniony sekcją smyczkową i pojawiającym się w tle chórem, w połączeniu z agresywnym i rytmicznym wokalem Pollarda wprowadza w trans. Naboje wybuchają. Kolejne Words on Signs to zdecydowana zmiana klimatu. Znów zamykamy oczy i wsłuchujemy się w przejmujący głos Dave’a Penney’a, który wydobywa z siebie samotny krzyk rozpaczy. Utwór płynnie przechodzi w utrzymane w podobnym nastroju i przywodzące na myśl stare nagrania Marillion - Danger Visit.

Po wspomnianym już Quiet Time nadchodzi czas na kulminacyjny punkt albumu, którym bezsprzecznie jest Collapse/Collide. Maria Q raczy nas tu swym krystalicznie czystym głosem, podchwytując delikatne dźwięki syntezatora anonsujące początek utworu. Napięcie rośnie stopniowo. Niezwykle emocjonalny wokal w znakomity sposób współgra z elektroniką, a brzmiąca w tle orkiestra stopniowo wzmacnia siłę przekazu Collapse/Collide, dając wrażenie, że mamy tu do czynienia z muzyką filmową. Jest to zdecydowany powrót Archive do klimatu znanego z albumu Michel Vaillant. Świdrujący głos Marii Q rozkłada na łopatki, podobnie jak przy - najlepszym w jej wykonaniu na żywo - Pulse. Echo głosu wokalistki rozpoczyna kolejny, siódmy w kolejności utwór – Clones z powodzeniem mogłoby znaleźć się na wcześniejszym krążku zespołu - Noise.

I tu właściwie mógłbym zakończyć recenzję. Bo tylko ze względu na Collapse/Collide album Controlling Crowds można uznać za wielki. I nieważne, że to co później już nie powala. Bo czy wielu fanów Archive z ręką na sercu mogłoby przysiąc, że nigdy nie wyłącza You All Look The Same To Me po wysłuchaniu Again?

Pokuszę się jednak o szybkie streszczenie tego co potem. Po mocno trip-, a może wręcz hip-hopowym Bastardise D Ink wracamy do gitarowego grania z pod znaku Birdpena. W Kings of Speed czuć rękę Dave’a Penney’a. Porównania do znanego z poprzedniego albumu Programmed same cisną się na usta. Dziesiąty numer to wyśpiewane przez Marię Whore, które do złudzenia przypomina belgijskie Hooverphonic. To całkiem niezła rekomendacja.

Album Controlling Crowds kończą dwie ballady Pollarda, przedzielone krzykiem Rosko w Razed to the Ground. Chaos i Funeral to bardzo piękne kompozycje, które w spójny sposób podsumowują płytę. Podobnie jak swego rodzaju nawiązanie do Requiem w Controlling Crowds, tak i zamykający album Pogrzeb nie zapowiada śmierci Archive. To odrodzenie.

Przy słuchaniu najnowszego dzieła londyńczyków szczególną uwagę należy zwrócić na powrót zespołu do nagrywania z orkiestrą. Znany z wcześniejszej współpracy z Archive (między innymi nad ścieżką dźwiękową do filmu Najlepszy z najlepszych) Graham Preskett ponownie wziął na warsztat kompozycje grupy. Jego partie smyczkowe w niesamowity sposób uzupełniają elektroniczno-gitarowe brzmienie Brytyjczyków, czyniąc je znów niepowtarzalnym. Wydaje się, że orkiestra jest nierozerwalnym elementem układanki, gwarantem wysokiej jakości nagrań zespołu.

W warstwie tekstowej Archive utrzymuje tendencję z poprzedniego albumu, obok emocjonalnych utworów, nawiązujących do problemów egzystencjalnych człowieka, czuć coraz większą fascynację tematyką społeczną. Szczególnie ta druga dziedzina staje się powoli domeną Pollarda.

Następna myśl miała znaleźć się na początku tekstu, myślę jednak, że znacznie lepiej przysłuży się teraz. Już pierwsze przesłuchanie nowego albumu Archive przekonało mnie, iż przerwa wyszła zespołowi jedynie na dobre. Kolejne tylko spotęgowały to wrażenie, tak bym po dziesiątym przesłuchaniu mógł wykrzyknąć: oni są znów genialni! I to stwierdzenie niech będzie najlepszym podsumowaniem Controlling Crowds.

 

archivemusic.pl, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting

Valid XHTML and CSS.