Menu

  • NEWS
  • HISTORIA ZESPOŁU
  • SKŁAD
  • DYSKOGRAFIA I TEKSTY
  • RECENZJE PŁYT
  • WYWIADY
  • KONCERTY
  • ZWIĄZANI Z ARCHIVE
  • GALERIA
  • FORUM
  • LINKI
  • KONTAKT

Reklama


Dave Pen dla Zap! Bang! Magazin
Wpisany przez guinevere   
sobota, 01 lipca 2006 00:59

 

Birdpen to rockowo-elektroniczna formacja, która ostatnimi czasy rozbudowała się do pełnowymiarowego zespołu, jednocześnie wzbogacając występy na żywo o mocniejsze i bogatsze dźwięki. Zespół ten jest karmiącym zmysły połączeniem melancholijnego śpiewu z wywołującym dreszcze na plecach akustycznym brzmieniem gitar, elektroniczną instrumentacją i mocną perkusją. Z dwoma Epkami w dorobku zdążyli usłyszeć od krytyków wiele pochlebnych opinii, byli porównywani m.in. do The Beta Band. W ciągu najbliższego miesiąca czeka ich sześć koncertów w południowej Anglii, więc pozostało mi tylko dorwać Dave'a Pen'ego i dowiedzieć się więcej.

Mike Barnard: Czy mógłbyś opowiedzieć mi najpierw historię powstania waszego zespołu?

Dave Penney: Sama nazwa Birdpen wzięła się z połączenia naszych pseudonimów, od zawsze bowiem na Mike’a mówiono Bird, a na mnie Pen. Najpierw istnieliśmy tylko jako formacja odpowiedzialna za wizualizację - robiliśmy teledyski na zlecenie różnych zespołów, odpowiadaliśmy za efekty wizualne na ich koncertach, a wszystko to pod nazwą Birdpen. Później napisaliśmy kilka piosenek i tak to się wszystko zaczęło.

Mike: Gitarowy nastrój, mocne i czyste wokale, epickie brzmienie, folkowe elementy to tylko niektóre z określeń, jakie są używane przez ludzi do określenia waszej muzyki. A jak byście się sami opisali?

Dave: Wysocy, szczupli, z poczuciem humoru... Tylko żartowałem. Wolimy żeby ludzie odbierali naszą muzykę na swój własny sposób. Byliśmy porównywani do wielu stylów i zespołów, co naszym zdaniem pokazuje tylko, jak trudno zaszufladkować naszą działalność. Ostatnio ktoś powiedział, że jesteśmy mocni i dudniący – i podoba nam się to określenie.

Mike: Słyszałem, że się rozbudowujecie, możesz powiedzieć cos więcej na ten temat?

Dave: Zdecydowaliśmy się powiększyć skład zespołu, gdyż w dwójkę czuliśmy się trochę ograniczeni podczas występów na żywo, a na dodatek nie lubiliśmy używać rozbudowanego podkładu. Pomyśleliśmy, że najwyższy czas powiększyć skład, a czwórka to liczba w sam raz, więc na tym stanęło.

Mike: Wydaliście dwie Epki: „Fake Kid” i „Discussing Robots/Dig That Hole”. Z jaką spotkały się reakcja?

Dave: Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym odzewem, nasze utwory były puszczane w wielu stacjach radiowych na całym świecie. W stosunku do Wielkiej Brytanii Stary Kontynent jest znacznie atrakcyjniejszym regionem, gdyż Europejczycy wydają się być bardziej otwarci na progresywny typ muzyki. „Fale kid” został wydany głownie po to, aby zbadać grunt, rezultat okazał się fantastyczny - ta EPka nadal wzbudza zainteresowanie i buduje nasz wizerunek.

Mike: A nad czym teraz pracujecie?

Dave: Na chwilę obecną koncertujemy, piszemy i nagrywamy. Mamy studio do własnej dyspozycji, a to stymuluje powstawanie nowych pomysłów praktycznie non-stop. Część czasu poświęcamy też na ostateczne zgranie się ze sobą i zżycie zespołu.
Pracowaliśmy także z londyńskim zespołem Archive — jestem tam jednym z trzech wokalistów, a tym samym częścią całego zespołu. Zarówno ja, jak i Mike pisaliśmy i nagrywaliśmy z nimi piosenki na ich nowy album, który zostanie wydany przez Warners w Europie, w maju tego roku. Biorąc pod uwagę planowane na kwiecień występy z The Zutons w Niemczech oraz wiele innych koncertów, które mają się odbyć w tym roku, zarówno Mike, który programuje instrumenty Archive jak i ja będziemy bardzo zajęci, czyli wszystko będzie dokładnie tak jak lubimy.

Mike: Co wpływało kiedyś, a co wpływa obecnie na muzykę, którą tworzycie?

Dave: Bardzo wiele rzeczy. Pod względem muzycznym są to formacje takie jak Beck, Pink Floyd, The Stills, Squarepusher, Aphex Twin, Nick Drake, Richard Hawley, The Arcade Fire - jest ich tak wiele, że pełna lista nie miałaby końca. Uwielbiamy poza tym filmy John'a Carpenter'a, oraz jego muzykę, a także lubimy najzwyczajniej w świecie oglądać TV. Znaczenie mają dla nas również  George Orwell, Douglas Adams, Chris Morris, Roald Dahl i inni. Za to jednym z ludzi, który wywarł na nasz muzykę ogromny wpływ jest komik Bill Hicks – zarówno z punktu widzenia filozoficznego i emocjonalnego, a także ze względu na sposób wyrażania siebie. Jego osobowość, jego podejście do życia i do tego wszystkiego, co dzieje się dookoła nas jest bardzo inspirujące.

Mike: Często gracie w waszym rodzinnym mieście - Southhampton, macie tam między innymi zaplanowane dwa występy w przyszłym miesiącu. Powiedz, z jaką reakcją się tam spotykacie? Czy można powiedzieć, że macie tam grupę lojalnych fanów?

Dave: Owszem jest grupa ludzi, która kocha to, co robimy, przychodzi na większość naszych koncertów, ale nie powiedziałbym, że mamy w Southhampton szczególnie dużą liczbę fanów. Zanim zespół ostatecznie się uformował przerwy miedzy koncertami były dosyć długie. Za każdym razem, kiedy graliśmy mieliśmy niezły odzew, ale grupa naszych fanów w Southampton jest cały czas w trakcie tworzenia. Natomiast Charged w Soul Cellar, w Southampton (miejscowy festiwal muzyki elektronicznej – przyp.red.) należy do tego rodzaju wydarzeń muzycznych, w których najbardziej lubimy uczestniczyć. O wiele lepiej jest grać przed widownią nastawioną do nas neutralnie, a w dodatku podczas nocy poświęconej tylko jednemu gatunkowi muzyki, niż występować jako jeden z zespołów reprezentujących zupełnie odmienne style. Lubimy także grać wraz z Ejector Seats podczas organizowanych przez nich koncertów w Southampton.

Mike: A jak oceniacie występy w innych częściach kraju jeśli chodzi o widzów i ich znajomość waszej muzyki?

Dave: Większość koncertów gramy przed widownią nastawioną do naszej muzyki zupełnie neutralnie, ale końcowa reakcja publiczności jest zawsze bardzo pozytywna, a to pomaga promować zespół z dala od rodzinnego miasta. Liczebność widowni zależy od rodzaju koncertu, graliśmy już kilkakrotnie zarówno przed 20-osobową jak i przed 200-osobową widownią.

Mike: Byliście bardzo chwaleni za używanie wizualizacji podczas waszych koncertów. W jaki sposób chcielibyście, aby była ona interpretowana na tle waszej muzyki?

Dave: Wizualizacje są tak naprawdę tylko rozszerzeniem naszej muzyki. Obrazy, które zestawiamy z dźwiękiem są jakby odbiciem tego, o czym gramy, w związku z tym nie mamy żadnych specjalnych oczekiwań, co do sposobu ich interpretacji. Chcemy żeby ludzie wynosili zarówno z tego, co słyszą jak i z tego, co widzą to, co im się żywnie podoba.

Mike: Podczas koncertu w Soul Cellar, w Southampton będziecie występować u boku The Chap, JayetAl and Ross Flight. Czy w ramach "pracy domowej" zamierzacie posłuchać tych zespołów i czegoś się od nich nauczyć?

Dave: Graliśmy już z Jeyetal kilka razy i naprawdę bardzo podoba nam się to, co oni robią - uważamy, że są świetni. Lecz nie chodzimy na wszystkie występy żeby podglądać, co inne grupy robią na scenie, co nie zmienia faktu, że lubimy obserwować koncerty zespołów, z którymi występujemy. Niektóre z nich oceniamy jako dobre, niektóre jako nie, ale to tylko opinia.

Mike: Z grup, z którymi graliście - która zrobiła na was największe wrażenie?

Dave: Red Jetson i iLiKETRAiNS byli zdecydowanie najlepsi.

Mike: Plany na rok 2006?

Dave: Pisanie, nagrywanie, dawanie koncertów, ostatnio nagraliśmy też singla z Mike'm Nielson'em (Underworld, Snow Patrol) i obecnie pracujemy nad jego wydaniem. Biorąc pod uwagę dodatkową współpracę z Archive czeka nas bardzo pracowity rok.

Mike: Dziękuję za poświęcony mi czas..


Mike Barnard, 2006-03-07

 

[http://www.zapbang.org] 

 

archivemusic.pl, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting

Valid XHTML and CSS.